|
W Domu Polskim w Buenos Aires. |
Śladami Polaków:
PATAGONIA
To była szczególna wyprawa, bo w stosunkowo niedługim czasie
wylataliśmy blisko 40 tysięcy kilometrów, przejechaliśmy ponad 1000
kilometrów, a pieszo pokonaliśmy ich blisko 120.
Nasza 14-osobowa grupka spisała się bardzo dzielnie, pokonując
dziennie nie tylko znaczne odległości, ale również dość strome podejścia
i patagoński wiatr, który czasami "zwalał" nas z nóg. Najważniejsze
jednak że dopisała pogoda, bo święciło słońce, oświetlając wspaniale,
strzeliste wieże wysokich gór oraz bezkresną, patagońską pampę. Mieliśmy
wiele spotkań i przygód. Spotkaliśmy się z Polakami, podróżującymi jak
my i tymi, którzy tam mieszkają od wielu lat, a także z kondorami, z
guanaco i ze strusiami.
Trzy tysiące km na południe, w miasteczku Ushuaia nad kanałem Beagle,
odwiedziliśmy dom 95-letniego Michała Zapruckiego, który mieszka tam od
1947 roku. Był on tak wzruszony naszą wizytą, że wyciągnął głęboko
schowaną dla specjalnych gości wódkę Wyborową, i oświadczył żonie i
córce, że „.....z takiej okazji jaka jest dzisiaj, to on nie będzie
brał żadnych lekarstw tylko się napije z rodakami ...”. po czym
wychylił jednym ruchem pół szklanki tej ognistej wody... Potem
opowiedział nam o swojej drodze z Polski przez syberyjskie lagry do
Armii Andersa, a z nią o zdobywaniu Monte Cassino i o życiu w
Argentynie.
Zwiedzanie Ziemi Ognistej nie może być zaliczone bez odbycia pieszej
wędrówki przez park narodowy Tierra del Fuego, która kończy się
dojściem do tablicy z napisem – Fin del Mundo, (Koniec Świata) i
do stojącego nad brzegiem kanału Beagle unikalnego budynku poczty. Jest
ogromną atrakcją dla turystów móc wysłać stąd kartkę pocztową czy też
dostać pieczątkę do paszportu. Dwa dni później w mieście El Calafate nad jeziorem
Argentino, spotkaliśmy Anię Czalbowską, znaną wszystkim jako "La Polaca",
która jest licencjonowaną przewodniczką turystyczną (w języku
hiszpańskim, angielskim i polskim) i oprowadza turystów po okolicy, a
szczególnie do słynnego lodowca Perito Moreno. Ania to wysoka, pełna
energii blondynka, ubrana w zakopiańską, haftowaną bluzkę, mówiąca
staropolskim językiem, takim, jakiego nauczyli ją rodzice (którzy też
przeszli drogę z Armią Andersa).
W miasteczku Puerto Natales, nad fordami południowego końca Andów od
strony Pacyfiku, spotykam młodą Polkę Magdę Zacharewicz, która wraz z
mężem Chilijczykiem od dwóch lat prowadzi agencję podróży, oferującą
głównie wyprawy do parku Torres del Paine.
Gdy już zobaczyliśmy południową część południowo-amerykańskiego
kontynentu, nadszedł czas na zobaczenie położonej daleko na Pacyfiku
słynnej Rapa Nui, czyli Wyspy Wielkanocnej. Dwa pełne dni
pobytu, jakie mieliśmy na zwiedzenie jej, okazało się za mało. Ku
naszemu zaskoczeniu na wyspie jest ogromna ilość miejsc
archeologicznych, z których zobaczenie przynajmniej 15-tu jest
konieczne, aby zrozumieć historię tego ludu, ich tradycje, a przede
wszystkim znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego budowali oni ogromne
skalne posągi zwane Kolosami? Na wyspie odnaleziono ich blisko 900, z
których większość jest powalona, połamana, przysypana ziemią i
porośnięta trawą. Tylko 30 Kolosów jest zrekonstruowanych i stoi
odwrócona plecami do oceanu, z wyjątkiem 7-miu, które patrzą w morze.
Przez te trzy dni pobytu dowiedzieliśmy się jak ten lud mieszkał i jak
budował te Kolosy z wulkanicznej lawy. Nie znaleźliśmy jednak odpowiedzi
na pytanie: dlaczego i dla kogo je budował? To zapewne pozostanie
tajemnicą na następne pokolenia badaczy.
Jerzy
Majcherczyk - Pilot i Organizator. A oto kontakty do naszych rodaków w
Argentynie i Chile: -
Michal Zaprucki, Ushuaia, Argentyna,
zaprucki_ml@yahoo.com.ar
- Maciej Raniewicz, Santiago de Chile-
travelch@chilesat.net |
|||||
|
Jeszcze świeży pomnik JP2. Z naszą przewodniczką Rozalia K. |
||||||
|
Tutaj wszystko kręci się wokoło -TANGA. |
Evity Peron. |
|||||
|
I tutaj można znaleźć naszego sponsora. |
||||||
|
Rejs po Kanale Beagle. |
W domu Michala Zapruckiego. |
|||||
|
|
||||||
|
Widok na wejście w Cieśninę Magellana od Atlantyku. |
Poczta na "koncu świata". |
|||||
|
Na tle słynnego "kroczącego" lodowca Perito Moreno. |
||||||
|
40, 60 m ściany lodu z hukiem wpadają do wody. |
Antek i Joasia poznani w El Chalten. |
|||||
|
W całej okazałości - Fitz Roy. |
El Chalten- baza wypadowa u podnóża Fit Roy. |
|||||
|
Juz po pierwszej 22 km nieplanowanej rozgrzewce. |
Majestatyczne Torres del Paine. |
|||||
|
Jezioro i lodowiec Grey. |
|
|||||
|
Zostawiamy ślady w postaci naklejek PKP. |
Jesteśmy u samego podnóża słynnych rogów. |
|||||
|
Przy Patagońskim wietrze można by nawet polecieć. |
W dolinie Chilijczyków a tam ledwo widoczne nasze schronisko. |
|||||
|
Z naszym przewodnikiem Edmundo, przy najlepszym piwie - Austral. |
![]() Ostatnie podejście pod szczyty Torres. |
|||||
|
Jesteśmy na krawędzi kotła szczytowegoTorres del Paine. |
Cel osiagniety - U podnóża wież -Torres del Paine. |
|||||
|
Wodne progi na Rio Torres. |
Z głanaco, jeszcze nie miałam zdjęcia! |
|||||
|
"La Moneda" pałac prezydencki w Santiago de Chile. |
Nasza Magda Zacharewicz zaczyna tu swoje życie z "turystyki" w agencji Indian Adventure. Wesprzyjmy ją! |
Tablica upamiętniająca wizytę JP2 w Punta Arenas. |
Nasz gospodarz w Santiago - Maciej Raniewicz. |
Miasteczko Punta Arens. |
||
|
Widok na północno-zachodnią część Santiago de Chile ze wzgórza Anioła. |
Spełniły się nasze marzenia. 10 wybrańców którzy dotarli na Rapa Nui. |
|
Ten kapelusz z kolosa wytoczymy następnym razem. Dziękuje i już zapraszam JM |
|||
|
Czyżby dotarli tutaj też Inkowie? |
"Fabryka" kolosów na zboczu jednego z wulkanów. |
Na zachodnim cyplu wyspy. W tle 3 legendarne wysepki: Moto Nui, Moto Iti i Kau Kau. |
Spokojnie możemy polecić Lan Chile. Nowe i sprawnie obsługiwane samoloty oraz punktualności to ich domena! |
|||